środa, 26 grudnia 2012

Święta wojennego stanu

. Ale przygotowania do nich rozpoczęliśmy tuż po rozpoczęciu stanu wojennego jaki ogłosił Jaruzelski o północy w dniu 13 grudnia 1981 roku. Ponieważ stan przydzielonych kartek żywnościowych na grudzień w tym mięsa z kością, cukierków i papierosów był bardzo mizerny, tatuńcio postanowił zdobyć na święta świnię. Dostać świnie w okolicy nie było szans. Wszystkie świnie u okolicznych baorów były już na święta sprzedane albo zarezerwowane. Trzeba więc było szukać świni poza granicami Górnego Śląska u kopalnianych ryli z Gór albo z Galicji. Świnie z gór nie są tłuste, bo górale karmią je głównie odpadami i resztkami nie zjedzonego codziennego pożywienia. Natomiast galicyjskie pożerają tylko ziemniaki. To nie wiem nad czym tatuńcio się zastanawia ? Nad świnią która je odpady, czy świnią utuczoną na prawdziwych polskich kartoflach ? Niech was również nie dziwi podział ludzi przez Ślązaków po za granicami Górnego Śląska. Górale, to przecież Galicja. Ale na Śląsku taki ceper co jest z gór to jest góralem, a z poza gór gorolem. Jest więc pomiędzy nimi na Śląsku zasadnicza różnica. Świnie u Górali były tańsze od tych świń od Goroli, ale jak taką przewieziesz, jak co większe skrzyżowanie to stoi tankietka z przedstawicielami armii wojska polskiego lub ZOMO. Przewóz świni z gór był więc nie możliwy! Wojsko niewątpliwie świnie by zabrało i zeżarło, a ZOMO zabrało, żeżarło i jeszcze całą rodzinę internowało! Tatuńcio do pracy na grube, czyli kopalnie chodził na nocną zmianę i po pierwszej nocce po stanie wojennym przyszedł do domu nie pocieszony. Przyszedł z wiadomością, że ponieważ kopalnia strajkuje, to dozór zostanie skoszarowany. Masz ci babo placek, to nici ze świni na świąteczny stół. Mamuńcia w tajemnicy przed tatuńciem opowiedziała nam, że strajk na Leninie, czyli kopalni Wesoła ZOMO rozgoniło pałami w ciągu kilku minut. Bili tak ostro, że krew sikała po ścianach cechowni. Spałowali nawet figurę św.BARBARY stojącej na cechowni, czyli działali w amoku. Dwa dni po pobiciu w wielu kopalniach górników przez ZOMO tatuńcio przyniósł do domu najgorszą wiadomość. Na kopalni Wujek padły strzały i zginęli ludzie.W telewizji i radio wojennym oczywiście była cisza. Wolna Europa natomiast wszystko nadawała w szczegółach. Dwa dni później tatuńcio dowiedział się, że 16 grudnia około godz. 9.00 na teren kopalni przybył dyrektor Maciej Zaremba, zastępca szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego płk Piotr Gębka z płk. Czesławem Piekarskim i wiceprezydentem Katowic, Jerzym Cyranem. Kiedy próbowali zabrać głos, górnicy zaczynali śpiewać hymn. O godz. 9.30 z dyrekcji przekazano górnikom polecenie, aby teren kopalni opuściły wszystkie kobiety. Pół godziny później siły pacyfikacyjne zaczęły zajmować wyznaczone pozycje. Odcięto kopalnię od miasta i o godz. 11.00 rozpoczęto akcję "oczyszczania przedpola", czyli rozpędzenia tłumu zgromadzonego przed bramą. Do głównego uderzenia przeznaczono: 5 kompanii ZOMO, 2 kompanie ORMO, 1 kompanię NOMO, 7 armatek wodnych, a ponadto 3 kompanie po 10 bojowych wozów piechoty i 1 kompanię czołgów. Dodatkowo do dyspozycji dowódcy zostawiono pluton specjalny ZOMO. Do dzisiaj nie wiadomo, kto wydał rozkaz strzelania do górników, ale na pewno ktoś odgórnie. Zginęło ich trzynastu w bezpośredniej potyczce ( feralna 13- tka ). Górnicy w celach obronnych posiadali zwykłe narzędzia pracy. Napastnicy posiadali broń, którą użyli do zabijania niewinnych ludzi ! Tylko kto wydał rozkaz użycia broni - oto jest pytanie? Niewątpliwie do nich należą generałowie Wojennego Stanu: gen. Jaruzelski, gen.Kiszczak,gen. Siwicki, gen Gruba, gen Piotrowski. Choinka Stanu Wojennego też była wyjątkowa, bo wykonana w plenerze...PS - W poniedzialek 19.III.2013 odbył się pogrzeb najbliższego towarzysza broni gen. Jaruzela - gen. Siwickiego przy udziale asysty wojskowej MON - Dowodztwa Garnizonu Warszawa - cześć jego niechlubnej pamięci ! Jaruzel - twórca wojennego stanu też odszedł odprawiony mszą żałobną i wszystkimi wojskowymi honorami Polandii ! Ciekawe, gdzie podział Ordery Lenina ( 2szt ) ?
choinki wojennego stanu
Najważniejsze było jednak to, że świnia na święta była, a raczej wyroby z niej. Chociaż z dotransportowaniem szynki na święta były problemy. Tatuńcio przed samymi świętami pracował na grubie czyli kopalni na II zmianę i kiedy powracał z roboty było już po 22.00, czyli w czasie, kiedy nie wolno było przebywac po za domem (stan wojenny). Kiedy wychodził z kopalnianego autobusu na docelowym przystanku, nagle zza zakrętu podjechała pod autobus Nysa ZOMO pod sam autobus, wyskoczyło z niej czterech mundurowców i rozpoczęli sprawdzanie wszystkich pasażerów autobusu ...cdn...
Prześlij komentarz